koszulki piłkarskie

Kibice w UK

Informacje ze światowych trybun

Re: Kibice w UK

Postautor: 19TSW06 » 13.01.2011, 20:51

Barnet pisze:
against modern pisze:fakt większość wyjazdów pewnie mają nie dalekich, ale tak z ciekawości ile jest km z Londynu do np Sunderlandu, Newcastle ??


do Newcastle jest najkrótszą trasą 277 mil, a do Sunderlandu 269, patrząc że to w milach, więc w kilometrach jest odpowiednio 415 i 403 km, co nie wydaje się aż tak bliskimi wyjazdami


skoro to jest daleko to spróbuj jechać na wyjazd Wodzisław Śląski-Białystok lub Gdańsk/Gdynia-Kraków w jedną strone zamknie się minimum 12-14 godzin jazdy
Wisła Nowa Huta
19TSW06
 
Posty: 214
Rejestracja: 01.07.2010, 13:06

Re: Kibice w UK

Postautor: wiesniak84 » 13.01.2011, 20:53

19TSW06 pisze:
Barnet pisze:
against modern pisze:fakt większość wyjazdów pewnie mają nie dalekich, ale tak z ciekawości ile jest km z Londynu do np Sunderlandu, Newcastle ??


do Newcastle jest najkrótszą trasą 277 mil, a do Sunderlandu 269, patrząc że to w milach, więc w kilometrach jest odpowiednio 415 i 403 km, co nie wydaje się aż tak bliskimi wyjazdami


skoro to jest daleko to spróbuj jechać na wyjazd Wodzisław Śląski-Białystok lub Gdańsk/Gdynia-Kraków w jedną strone zamknie się minimum 12-14 godzin jazdy


no i nie ma oczywiscie co porownywac srodkow transportu w Uk a w Polsce
wiesniak84
 
Posty: 324
Rejestracja: 06.02.2010, 21:00

Re: Kibice w UK

Postautor: Andy Capp » 14.01.2011, 11:26

Co to za sztuka pojechac w Polsce w kilka tysięcy na wyjazy, ruscy to mają wyjazdy;)
Trochę dziwna ta dyskusja. Nic nie zostaje Angolom jak ekspansja terytorialna żeby zyskać w oczach polskich hoolsów.
Obrazek
Andy Capp
 
Posty: 62
Rejestracja: 28.10.2009, 10:25

Re: Kibice w UK

Postautor: Barnet » 14.01.2011, 12:50

to samo miałem pisać, pretensje do huj wie kogo że mają dobrze rozwinięty transport i mniejsze odległości
Obrazek
Barnet
 
Posty: 1487
Rejestracja: 10.01.2010, 21:47

Re: Kibice w UK

Postautor: noonelikesus » 15.01.2011, 00:12

against modern pisze:
noonelikesus pisze:Krotko co do meczu Millwall-Birmingham bo nic sie nie wydarzylo. Od 9 rano do meczu (13.30) ok 90-100 osob z ekipy Millwall czeka w jednej z knajp w rejonach The Den. Birmingham i Leeds sa poinformowani o tym ale nie pojawia sie zadna z ekip.
Tak samo bylo przed meczem z Crystal Palace ale i Palace nie wyraza ochoty na spotkanie.
Pozdrawiam


do tego tego samego dnia grał West Ham u siebie (z Barnsley).
jakieś polowania na "Młotów"" ?? :)) czy raczej spokój ??


nic mi o tym nie wiadomo - raczej spokoj
noonelikesus
 
Posty: 84
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Postautor: KadlubBG » 15.01.2011, 03:00

noonelikesus jutro jestem na meczu Millwall - Ipswich w sektorze gosci jako, ze jestem kibicem Ipswich. Moja pierwsza wizyta na The New Den, bedzie to moj 42 stadion odwiedzony z Ipswich.

Ja i pare innych osob przyjezdzamy jutro autem, zostawiamy je gdzies daleko przed stadionem, a potem kolejka podmiejska.

Na jakiej trybunie siedzisz?
KadlubBG
 
Posty: 41
Rejestracja: 13.09.2010, 23:32

Re: Kibice w UK

Postautor: KadlubBG » 15.01.2011, 03:03

ax88 , kopiowales moj tekst , he he .... ten o pilkarskiej mapie Anglii, ktory kilka lat temu zamiescilem na innym forum. Powinienes go byl troche zedytowac , no bo piszac o rywalizacji Ipswich - Norwich, uzylem slowa 'nas' jesli chodzi o Ipswich.
KadlubBG
 
Posty: 41
Rejestracja: 13.09.2010, 23:32

Re: Kibice w UK

Postautor: realista23 » 16.01.2011, 01:20

jakies przypadki widzewiaków w okolicach leeds?
realista23
 
Posty: 4
Rejestracja: 16.01.2011, 01:00

Re: Kibice w UK

Postautor: against modern » 16.01.2011, 10:24

KadłubBG zapodaj tutaj jakieś ciekawe wątki związane z Twoimi wyjazdami za Ipswich ... jak długo jeździsz za "Tractor Boys" ??
against modern
 
Posty: 637
Rejestracja: 26.11.2009, 23:00

Re: Kibice w UK

Postautor: nisc » 16.01.2011, 15:12

bardzo ciekawe zdarzenie mialo miejsce w Genewie, otoz grupa oficjeli zwiazku pilkarskiego Irlandii Polnocnej wybrala sie na rozmowy z Platinim i jego swita w obronie prawa kibicow z Ulsteru do obejrzenia meczu w Belgradzie ktory po zamieszkach w Genui na Wlochy-Serbia bedzie rozgrywany przy pustych trybunach. Wywalczono:
1. Prawo do obejrzenia meczu przez kazdego kibica z Irlandii Polnocnej na zywo na Marakanie na wyznaczonym sektorze (osoba taka musi byc zarejestrowanym wyjazdowcem) i poniosl koszty zwiazane z podroza, hotelami itp.
2. Kazdy kto z powodu utrudnien spowodowanych decyzja uEFA o meczu przy pustych trybunach zrezygnuje z wyjazdu otrzyma w ramach rekompensaty dwa VIP bilety na final Ligi Europejskiej w Dublinie na koszt uEFA.

pzpn patrzec i sie k.....uczyc jak dzialacze powinni sie zachowywac!!!!!ale co ja mowie przeciez to nierealne.....
he's the king, king of the SKINS
what's his name? Joe Hawkins!!!!
nisc
 
Posty: 1001
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Postautor: noonelikesus » 16.01.2011, 18:28

KadlubBG pisze:noonelikesus jutro jestem na meczu Millwall - Ipswich w sektorze gosci jako, ze jestem kibicem Ipswich. Moja pierwsza wizyta na The New Den, bedzie to moj 42 stadion odwiedzony z Ipswich.

Ja i pare innych osob przyjezdzamy jutro autem, zostawiamy je gdzies daleko przed stadionem, a potem kolejka podmiejska.

Na jakiej trybunie siedzisz?


Nie bylem na tym meczu. Ja na domowych meczach Millwall jestem zadko (wybieram najciekawsze kibicowsko). Jak juz sie wybieram to przewaznie siedze na West Lower lub Upper. Blisko sektora przyjezdnych. Glownie zaliczam wyjazdy (tu staram sie byc na kazdym). Pozdrawiam.
Ps. Napisz cos o Twoich wyjazach na Ipswich.
noonelikesus
 
Posty: 84
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Postautor: nisc » 17.01.2011, 20:29

Info na temat kibicowskiego wydarzenia wiosny na wyspach czyli Walia-Anglia w Cardiff 26.03.2011, bilety po £25 KAZDY moze nabyc jeden bilet wypelniajac i wysylajac aplikacje do walijskiej federacji ( www.faw.org.uk). Darmowe czlonkostwo w wales supporters club czy jak to sie nazywa upowaznia do nabycia wlasnie jednego tylko biletu, do 5 biletow na osobe mozna nabyc na silver ( £15 ) membership albo gold (£25) membership. Szykuje sie niezla impreza tak czy inaczej heh, na sektor angielski szanse na bilety raczej bliskie zeru.....pzdr
he's the king, king of the SKINS
what's his name? Joe Hawkins!!!!
nisc
 
Posty: 1001
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Postautor: KadlubBG » 18.01.2011, 23:09

noonelikesus pisze:
Nie bylem na tym meczu. Ja na domowych meczach Millwall jestem zadko (wybieram najciekawsze kibicowsko). Jak juz sie wybieram to przewaznie siedze na West Lower lub Upper. Blisko sektora przyjezdnych. Glownie zaliczam wyjazdy (tu staram sie byc na kazdym). Pozdrawiam.
Ps. Napisz cos o Twoich wyjazach na Ipswich.



Witam

Na poczatek kilka zdan o sobotniej wizycie na meczu Millwall - Ipswich. Dzien okazal sie zwykly i spokojny. Okolo 1000, moze ciut wiecej kibicow Ipswich. Ja wraz z dwoma innymi typami przyjechalismy autem z Manchesteru, zostawilismy je w polnocnym Londynie, a w dalsza droge na The Den udalismy sie metrem. Wysiedlismy na London Bridge (jeden przystanek przed stacja docelowa), krotka wizyta w jednym z pubow, tam spotkalismy kilku kibicow Millwall, ale poza zartobliwymi okrzykami w obie strony nic sie nie dzialo.
Nastepnie powrot do metra i przystanek pozniej wysiedlismy tam gdzie sie miesci stadion Millwall czyli stacja South Bermondsey. Zaraz po wyjsciu z niej policja skierowala nas na specjalna droge dla kibicow przyjezdnych otoczona ogrodzeniem z obu stron. Droga ta prowadzila na stadion, a wyjscie z niej mialo miejsce tuz przy trybunie dla przyjezdnych. To pierwszy taki przypadek, w ktorym sie spotkalem podczas moich wyjazdow. Niewatpliwie celem takiej sciezki dla kibicow wyjazdowych jest to, by uniknac zetkniecia z miejscowymi.
Na stadionie atmosfera raczej senna. Kibice Millwall ozywiali sie glownie, gdy ich druzyna miala dogodne sytuacje do zdobycia gola, badz stale fragmenty gry. 80% ich spiewow to dlugie, przeciagle : ' Miiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii '.
Blisko naszego sektora na East Stand Upper zebrala sie kilkudziesiecioosobowa grupa Millwall, glownie mlodzi wiekiem kibice, ktora nie tylko dopingowala, ale takze prowokowala nas, ale takie grupki siedzace obok przyjezdnych to nierzadki obrazek na angielskich stadionach.
Mecz opuszczalismy w bardzo zlych nastrojach, porazka 1:2, pierwszy mecz pod wodza nowego managera. Na stacji po meczu obie grupy kibicow wymieszane ze soba, ale do niczego nie doszlo.
The Den byl moim 42 stadionem odwiedzonym z Ipswich i jednym z moich glownych powodow sobotniego wyjazdu bylo zaliczenie tego obiektu, ale niewiele z tego utkwi w mojej pamieci.

Teraz troche o mojej historii. KadlubBG czyli kibic Baltyku Gdynia w Polsce, a na kibicow Baltyku wola sie kadluby. 50% mojego kibicowskiego serca to Baltyk, a druga polowa to Ipswich Town. Tractor Boys kibicuje od malego dziecka, Polske opuscilem w 2005 roku i od sezonu 2005/06 rozpoczely sie moje wypady na Ipswich. Na codzien mieszkam w Manchesterze, 5 minut piechota od stadionu City, ale nie lubie zarowno City jak i United. Naleze do fan klubu Ipswich dla kibicow tego klubu mieszkajacych na polnocy Anglii. Zrzesza on kilkadziesiat osob, ale na mecze regularnie jezdzi 10-20 osob.Jezdzimy samochodami, zrzutki na paliwo i jest fajnie, bo kolej na Wyspach jest droga.
Do tej pory na moim koncie jest 115 meczy Ipswich (100 wyjazdow, 15 domowych). Zaliczam 85-90% wyjazdow w sezonie, oraz 2-3 mecze domowe na sezon. Jest kilka powodow, dlaczego wyjazdy zdecydowanie u mnie przewazaja. Wypady do Ipswich sa dla mnie najbardziej kosztowne, gdyz to 4 godziny jazdy z Manchesteru, czasami zdarza sie, ze moze 1-2 osoby tylko jada, wiec koszta za paliwo, bilet na mecz, jedzenie dosc duze. Jesli jade do Ipswich to rowniez staram sie wybierac mecz pod wzgledem atrakcyjnosci rywala pod wzgledem pilkarskim, jak i kibicowskim. Obowiazkowo jade jak dochodzi do derby Wschodniej Anglii Ipswich - Norwich.

Kocham wyjazdy, z tego wzgledu, ze dzieki temu moge zaliczac kolejne angielskie stadiony, niektore z nich juz mi obrzydly, tak wiele razy na nich bylem. Poza tym na wyjazdy jezdzi zorganizowana grupa kibicow, ktorzy potrafia dopingowac kiedy trzeba. Nie jezdza pikniki, ktorzy chodza na domowe mecze i zamiast dopingowac zespol to marudza.

Kolejny moj wyjazd to za tydzien, na ktorym bedzie 9000 kibicow Ipswich, ale okazja wyjatkowa bo bedzie to rewanzowy mecz polfinalu Pucharu Ligi Angielskiej z Arsenalem. Stadion Emirates bedzie moim nowym stadionem odwiedzonym z moim klubem, czyli 43.
Z kolei najblizszy ligowy moj wypad to za 2 tygodnie do Derby.

Do konca sezonu planuje byc na kazdym wyjezdzie, oprocz Cardiff na poczatku marca. Rowniez w planach 1 lub 2 domowe mecze, jednym z nich na pewno bedzie mecz derbowy Ipswich - Norwich 21 kwietnia.

Kibicow Ipswich zaliczylbym do grupy spokojnych, niespecjalnie szukajacych pozaboiskowych atrakcji. Oczywiscie znajdzie sie grupka oszolomow, ktorzy sa w stanie sie tluc z jakims przeciwnikiem, ale takie sytuacje zdarzaja sie rzadko. Najgorecej jest podczas derbowych rywalizacji z Norwich. Zawsze pelno policji w obu miejscach, gdy dochodzi do tych meczy, od stacji kolejowych az do stadionu. Zazwyczaj kibice Ipswich i Norwich przechodza obok siebie spokojnie w dniu meczy, ale mam tu na mysli tych normalnych, nie szukajacych niczego extra.
Ostatnie derby to nasza porazka 1:4, sromotna porazka na ich stadionie. Kibice Norwich siedzacy obok naszego sektora probowali prowokacji po zdobywanych golach, no i doszlo do przepychanek naszych z policja probujaca odgrodzic obie strony. W szale zlosci po porazce kilka osob zdemolowalo kible pod trybuna dla przyjezdnych, co uwazam za glupie i prymitywne. Po meczu juz wieksze oddzialy policji poza stadionem, bo niewatpliwie gdyby nie one to doszloby do bitwy.
Najblizsze, wspomniane juz powyzej derby (21 kwietnia), beda pierwszymi od 13 lat, ktore odbeda sie o innej porze niz niedziela o 12-ej lub 13-ej. Wczesna pora tych meczy przez tak dlugi okres spowodowana byla tym, ze policja w obu miejscach chciala miec malo roboty z ewentualnymi awanturnikami. Mialo to rowniez ujemny wplyw na atmosfere.
21 kwietnia o godz. 19.45 to bedzie cos nowego. Kibice jednych i drugich od rana beda pewnie przesiadywac w pubach, niektorzy niewatpliwie beda troche wcieci, no i jeszcze pora meczu , na pewno to wszystko wplynie na to, ze atmosfera bedzie na pewno fajna, a i poza stadionem pewnie do czegos tez dojdzie, choc policja juz zapowiedziala surowe sankcje jesli ktos zostanie zlapany.

Nasz przydomek Tractor Boys bierze sie z polozenia geograficznego. Przeciwni kibice z calej Anglii uzywaja go wobec w formie zartobliwej, a niektorzy tez w formie szyderczej typu farmerzy, brudni traktorzysci itp. Wspomniane polozenie geograficzne Ipswich uwazam za bardzo przyjemne. Zarowno oba hrabstwa Wschodniej Anglii, czyli Suffolk (miejsce Ipswich), oraz Norfolk (miejsce Norwich) to piekne pelne zieleni, lasow, jezior. Sypialniane, spokojne miejsca, odciete jakby do wiekszych aglomeracji. Jesli dla przykladu przyrownam sobie te miejsca do brudnych, przemyslowych okropienstw typu Stoke, czy nawet miejscowosci otaczajacych Manchester lub nawet niektorych dzielnic Manchesteru to ciesze sie, ze moj klub jest tam gdzie jest.
I smieszne jest czasami, ze brudne, tepe nieuki z miejsc typu Stoke czy Hull potrafia nas obrazac, to ja sie ciesze, ze nie jestem kibicem takich klubow.

Jezdze szosty sezon na Ipswich. Dwukrotnie doswiadczylem momentow, w ktorych sie balem. Pierwszy raz w 2007 roku w Colchester. Miejsce to jest polozone geograficznie blizej do Ipswich niz Norwich, ale na Colchester to kibice Ipswich mieli zawsze wbite, nie traktowali ich powaznie. Colchester strasznie nienawidzi Ipswich, nie tylko jako sasiada, ale takze nienawidzi nas za to, ze my ich nienawidzimy. Podczas tej wizyty idac ulica wraz z kilkoma innymi osobami, zostalismy obrzucani fala wyzwisk, kiedy mijalismy pub kibicow Colchester. Probowali sie wydostac z niego, pelni wscieklosci i nienawisci, butelki mieli w rekach, gotowi do ataku na nas. Uratowalo nasza grupke to, ze policja otaczala ten pub, bo inaczej nie watpie, ze leb mialbym rozwalony i pewnie bylbym polamany jakby kilku sie rzucilo na mnie.
Drugi problem mial miejsce w tym samym sezonie w Leeds, kiedy w przedostatnim meczu sezonu gol dla nas na dwie minuty przed koncem spowodowal degradacje Leeds do League One. Nastapila inwazja ich rozwscieczonych kibicow na stadion, atak na nasz sektor i rzucanie czym sie dalo. Gdyby caly tlum ruszyl na nas to tez pewnie nie mielibysmy szans.

Podsumowajac moje opowiadanie moge podkreslic jeszcze raz, jak bardzo kocham mecze wyjazdowe i bede na nie tak dlugo jezdzil, jak dlugo jeszcze bede w Anglii. Wrazenia z wizyt na angielskich stadionach pozostana na cale zycie. Swiat w ktorym kiedys pragnalem uczestniczyc, gdyz fanem angielskiego futbolu jestem od dziecinstwa.

noonelikesus, a jak Ty jezdzisz? I jak dlugo? Jakie stadiony lubisz odwiedzac?
Zreszta moze kto inny z forumowiczow rowniez jezdzi i ma cos ciekawego do opowiadania. Super byloby jakby ktos cos napisal.

Pozdrawiam
KadlubBG
 
Posty: 41
Rejestracja: 13.09.2010, 23:32

Re: Kibice w UK

Postautor: noonelikesus » 19.01.2011, 23:56

KadlubBG pisze:
noonelikesus pisze:
Nie bylem na tym meczu. Ja na domowych meczach Millwall jestem zadko (wybieram najciekawsze kibicowsko). Jak juz sie wybieram to przewaznie siedze na West Lower lub Upper. Blisko sektora przyjezdnych. Glownie zaliczam wyjazdy (tu staram sie byc na kazdym). Pozdrawiam.
Ps. Napisz cos o Twoich wyjazach na Ipswich.



Witam

Na poczatek kilka zdan o sobotniej wizycie na meczu Millwall - Ipswich. Dzien okazal sie zwykly i spokojny. Okolo 1000, moze ciut wiecej kibicow Ipswich. Ja wraz z dwoma innymi typami przyjechalismy autem z Manchesteru, zostawilismy je w polnocnym Londynie, a w dalsza droge na The Den udalismy sie metrem. Wysiedlismy na London Bridge (jeden przystanek przed stacja docelowa), krotka wizyta w jednym z pubow, tam spotkalismy kilku kibicow Millwall, ale poza zartobliwymi okrzykami w obie strony nic sie nie dzialo.
Nastepnie powrot do metra i przystanek pozniej wysiedlismy tam gdzie sie miesci stadion Millwall czyli stacja South Bermondsey. Zaraz po wyjsciu z niej policja skierowala nas na specjalna droge dla kibicow przyjezdnych otoczona ogrodzeniem z obu stron. Droga ta prowadzila na stadion, a wyjscie z niej mialo miejsce tuz przy trybunie dla przyjezdnych. To pierwszy taki przypadek, w ktorym sie spotkalem podczas moich wyjazdow. Niewatpliwie celem takiej sciezki dla kibicow wyjazdowych jest to, by uniknac zetkniecia z miejscowymi.
Na stadionie atmosfera raczej senna. Kibice Millwall ozywiali sie glownie, gdy ich druzyna miala dogodne sytuacje do zdobycia gola, badz stale fragmenty gry. 80% ich spiewow to dlugie, przeciagle : ' Miiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii '.
Blisko naszego sektora na East Stand Upper zebrala sie kilkudziesiecioosobowa grupa Millwall, glownie mlodzi wiekiem kibice, ktora nie tylko dopingowala, ale takze prowokowala nas, ale takie grupki siedzace obok przyjezdnych to nierzadki obrazek na angielskich stadionach.
Mecz opuszczalismy w bardzo zlych nastrojach, porazka 1:2, pierwszy mecz pod wodza nowego managera. Na stacji po meczu obie grupy kibicow wymieszane ze soba, ale do niczego nie doszlo.
The Den byl moim 42 stadionem odwiedzonym z Ipswich i jednym z moich glownych powodow sobotniego wyjazdu bylo zaliczenie tego obiektu, ale niewiele z tego utkwi w mojej pamieci.

Teraz troche o mojej historii. KadlubBG czyli kibic Baltyku Gdynia w Polsce, a na kibicow Baltyku wola sie kadluby. 50% mojego kibicowskiego serca to Baltyk, a druga polowa to Ipswich Town. Tractor Boys kibicuje od malego dziecka, Polske opuscilem w 2005 roku i od sezonu 2005/06 rozpoczely sie moje wypady na Ipswich. Na codzien mieszkam w Manchesterze, 5 minut piechota od stadionu City, ale nie lubie zarowno City jak i United. Naleze do fan klubu Ipswich dla kibicow tego klubu mieszkajacych na polnocy Anglii. Zrzesza on kilkadziesiat osob, ale na mecze regularnie jezdzi 10-20 osob.Jezdzimy samochodami, zrzutki na paliwo i jest fajnie, bo kolej na Wyspach jest droga.
Do tej pory na moim koncie jest 115 meczy Ipswich (100 wyjazdow, 15 domowych). Zaliczam 85-90% wyjazdow w sezonie, oraz 2-3 mecze domowe na sezon. Jest kilka powodow, dlaczego wyjazdy zdecydowanie u mnie przewazaja. Wypady do Ipswich sa dla mnie najbardziej kosztowne, gdyz to 4 godziny jazdy z Manchesteru, czasami zdarza sie, ze moze 1-2 osoby tylko jada, wiec koszta za paliwo, bilet na mecz, jedzenie dosc duze. Jesli jade do Ipswich to rowniez staram sie wybierac mecz pod wzgledem atrakcyjnosci rywala pod wzgledem pilkarskim, jak i kibicowskim. Obowiazkowo jade jak dochodzi do derby Wschodniej Anglii Ipswich - Norwich.

Kocham wyjazdy, z tego wzgledu, ze dzieki temu moge zaliczac kolejne angielskie stadiony, niektore z nich juz mi obrzydly, tak wiele razy na nich bylem. Poza tym na wyjazdy jezdzi zorganizowana grupa kibicow, ktorzy potrafia dopingowac kiedy trzeba. Nie jezdza pikniki, ktorzy chodza na domowe mecze i zamiast dopingowac zespol to marudza.

Kolejny moj wyjazd to za tydzien, na ktorym bedzie 9000 kibicow Ipswich, ale okazja wyjatkowa bo bedzie to rewanzowy mecz polfinalu Pucharu Ligi Angielskiej z Arsenalem. Stadion Emirates bedzie moim nowym stadionem odwiedzonym z moim klubem, czyli 43.
Z kolei najblizszy ligowy moj wypad to za 2 tygodnie do Derby.

Do konca sezonu planuje byc na kazdym wyjezdzie, oprocz Cardiff na poczatku marca. Rowniez w planach 1 lub 2 domowe mecze, jednym z nich na pewno bedzie mecz derbowy Ipswich - Norwich 21 kwietnia.

Kibicow Ipswich zaliczylbym do grupy spokojnych, niespecjalnie szukajacych pozaboiskowych atrakcji. Oczywiscie znajdzie sie grupka oszolomow, ktorzy sa w stanie sie tluc z jakims przeciwnikiem, ale takie sytuacje zdarzaja sie rzadko. Najgorecej jest podczas derbowych rywalizacji z Norwich. Zawsze pelno policji w obu miejscach, gdy dochodzi do tych meczy, od stacji kolejowych az do stadionu. Zazwyczaj kibice Ipswich i Norwich przechodza obok siebie spokojnie w dniu meczy, ale mam tu na mysli tych normalnych, nie szukajacych niczego extra.
Ostatnie derby to nasza porazka 1:4, sromotna porazka na ich stadionie. Kibice Norwich siedzacy obok naszego sektora probowali prowokacji po zdobywanych golach, no i doszlo do przepychanek naszych z policja probujaca odgrodzic obie strony. W szale zlosci po porazce kilka osob zdemolowalo kible pod trybuna dla przyjezdnych, co uwazam za glupie i prymitywne. Po meczu juz wieksze oddzialy policji poza stadionem, bo niewatpliwie gdyby nie one to doszloby do bitwy.
Najblizsze, wspomniane juz powyzej derby (21 kwietnia), beda pierwszymi od 13 lat, ktore odbeda sie o innej porze niz niedziela o 12-ej lub 13-ej. Wczesna pora tych meczy przez tak dlugi okres spowodowana byla tym, ze policja w obu miejscach chciala miec malo roboty z ewentualnymi awanturnikami. Mialo to rowniez ujemny wplyw na atmosfere.
21 kwietnia o godz. 19.45 to bedzie cos nowego. Kibice jednych i drugich od rana beda pewnie przesiadywac w pubach, niektorzy niewatpliwie beda troche wcieci, no i jeszcze pora meczu , na pewno to wszystko wplynie na to, ze atmosfera bedzie na pewno fajna, a i poza stadionem pewnie do czegos tez dojdzie, choc policja juz zapowiedziala surowe sankcje jesli ktos zostanie zlapany.

Nasz przydomek Tractor Boys bierze sie z polozenia geograficznego. Przeciwni kibice z calej Anglii uzywaja go wobec w formie zartobliwej, a niektorzy tez w formie szyderczej typu farmerzy, brudni traktorzysci itp. Wspomniane polozenie geograficzne Ipswich uwazam za bardzo przyjemne. Zarowno oba hrabstwa Wschodniej Anglii, czyli Suffolk (miejsce Ipswich), oraz Norfolk (miejsce Norwich) to piekne pelne zieleni, lasow, jezior. Sypialniane, spokojne miejsca, odciete jakby do wiekszych aglomeracji. Jesli dla przykladu przyrownam sobie te miejsca do brudnych, przemyslowych okropienstw typu Stoke, czy nawet miejscowosci otaczajacych Manchester lub nawet niektorych dzielnic Manchesteru to ciesze sie, ze moj klub jest tam gdzie jest.
I smieszne jest czasami, ze brudne, tepe nieuki z miejsc typu Stoke czy Hull potrafia nas obrazac, to ja sie ciesze, ze nie jestem kibicem takich klubow.

Jezdze szosty sezon na Ipswich. Dwukrotnie doswiadczylem momentow, w ktorych sie balem. Pierwszy raz w 2007 roku w Colchester. Miejsce to jest polozone geograficznie blizej do Ipswich niz Norwich, ale na Colchester to kibice Ipswich mieli zawsze wbite, nie traktowali ich powaznie. Colchester strasznie nienawidzi Ipswich, nie tylko jako sasiada, ale takze nienawidzi nas za to, ze my ich nienawidzimy. Podczas tej wizyty idac ulica wraz z kilkoma innymi osobami, zostalismy obrzucani fala wyzwisk, kiedy mijalismy pub kibicow Colchester. Probowali sie wydostac z niego, pelni wscieklosci i nienawisci, butelki mieli w rekach, gotowi do ataku na nas. Uratowalo nasza grupke to, ze policja otaczala ten pub, bo inaczej nie watpie, ze leb mialbym rozwalony i pewnie bylbym polamany jakby kilku sie rzucilo na mnie.
Drugi problem mial miejsce w tym samym sezonie w Leeds, kiedy w przedostatnim meczu sezonu gol dla nas na dwie minuty przed koncem spowodowal degradacje Leeds do League One. Nastapila inwazja ich rozwscieczonych kibicow na stadion, atak na nasz sektor i rzucanie czym sie dalo. Gdyby caly tlum ruszyl na nas to tez pewnie nie mielibysmy szans.

Podsumowajac moje opowiadanie moge podkreslic jeszcze raz, jak bardzo kocham mecze wyjazdowe i bede na nie tak dlugo jezdzil, jak dlugo jeszcze bede w Anglii. Wrazenia z wizyt na angielskich stadionach pozostana na cale zycie. Swiat w ktorym kiedys pragnalem uczestniczyc, gdyz fanem angielskiego futbolu jestem od dziecinstwa.

noonelikesus, a jak Ty jezdzisz? I jak dlugo? Jakie stadiony lubisz odwiedzac?
Zreszta moze kto inny z forumowiczow rowniez jezdzi i ma cos ciekawego do opowiadania. Super byloby jakby ktos cos napisal.

Pozdrawiam


Witam!!!
Ladna historia ;)
Ja tak na szybko bo zmeczony jestem a jutro zas robota na rano.
Ja jezdze roznie. Przewaznie z ekipa Millwall minibusem (15 osob) :)) wesole minibusy haha zawsze imprezka jest przednia :) lub pociagami. Przewaznie jedziemy wczesnie rano liczac na pozaboiskowe atrakcje. Jak na razie 78 wyjazdow - 53 rozne stadiony (72 ligowe i 6 pucharowych). Pierwszy wyjazd mialem 12.03.2005 (Wigan).
Gratuluje 100-ki. Ja spodziewam sie 100-ki w przyszlym sezonie i z tego powodu grubej imprezki haha. A juz w sobote czas na Leicester (3 raz).
Ps. W Ipswich bylem 11.03.2006. W tym sezonie ten wyjazd mi odpadl bo bylem wtedy w Polsce.
noonelikesus
 
Posty: 84
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Postautor: Hutnik_Pany » 20.01.2011, 00:17

Ja tez cos dorzuce od siebie.

Moja relacja zamieszczona na hutniczym forum z wyjazdu Charltonu do Southand.

Tak wogole KadlubBG to dlaczego, chyba jako jedyny Polak, kibicujesz Ipswich Town? Podziwiam Ciebie, ze kibicujesz im, a nie zadnym Manchesterom czy Liverpoolom, a takze za to, ze nie jest problemem duza ilosc kilometrow do pokonania na kazdy mecz.

SOUTHEND UNITED - CHARLTON 26 II 2010

Kolejnym meczem na ktory sie udalismy, bylo piatkowe spotkanie Charltonu w Southend-on-Sea, miasta lezacego nad morzem, jakies 1,5 h jazdy samochodem od Londynu. Juz na samym poczatku musze przyznac, ze byl to zajebisty wyjazd, ktory zajal nam w dwie strony okolo 11 godzin liczac od zbiorki na londyskiej stacji Victoria, a 21 godzin od wyjscia z domu, gdyz po drodze bylem jeszcze w pracy, a Majlech na spotkaniu z Kevinem Rye z organizacji Supporters Direct. Jest to brytyjska organizacja od dziesięciu lat zajmująca się m.in. pomocą w ratowaniu klubów przez kibiców. Podczas spotkania ustalili wstępne ramy współpracy SD z Nowym Hutnikiem 2010.

W trakcie tego wyjazdu do Southend podrozowalismy prawie wszystkim czym sie da, bo zaczelismy od pociagu, potem byl samochod, taksowka w towarzystwie Chinki i mlodego Angola, a prowadzona przez Irakijczyka, metro i jaki ostatni nocny autobus. Ale bylo naprawde warto. Tak wogole to wybralismy ten mecz z kilku powodow: 1) byl to jedyny mecz w piatek w UK, 2) aby poczuc dawny klimat brytyjskiej pilki trzeba pojechac na wyjazd, 3) za sprawa Vita zajebistego kolegi z Charltonu, ktory jest pol Wlochem z korzeniami z Neapolu. Choc bylismy zdziwieni, ze Vito prawie wogole nie zna wloskiego.

Przed meczem chcielismy jeszcze zobaczyc i porobic zdjecia na najdluzszym (ponad 2 kilometry) molo na swiecie, po ktorym jezdzi nawet pociag. Powodem tego byla chec dorzucenia kolejnych zdjec do dzialu Aktywni. Pomyslelismy, ze fotki z tak nietypowego miejsca fajnie by komponowaly sie z innymi zrobionymi przez hutnicza brac w trakcie zdobywania Mont Everestu, plywania w Rowie Marianskim, czy pieszej wedrowki przez amazonska dzungle. Niestety nie bylo nam dane wejsc na molo, gdyz bylo ono juz zamkniete z powodu zmroku. Jednak udalo sie nam porobic zdjecia z flagami w jego otoczeniu, co musialo wywolac mala sensacje, gdyz po paru minutach przyjechala policja aby sie nam przygladnac .

Na meczu w Southend zjawilo sie 9724 kibicow, z czego Charltonu bylo ponad 2000 (nadkomplet, bilety wyprzedane dlugo przed spotkaniem) w przedziale wiekowym 20-50 lat. Goscie przyjechali naprawde bardzo dobra wizualnie banda, ktora co dziwne nie dazyla do awantury z miejscowymi, lecz przyjechala po prostu ogladnac mecz. Ale potencjal maja wielki.

Doping byl nieprzerwany i urozmaicony. Nam szczegolnie podobala sie przyspiewka na nute "Can’t take my eyes of you": "O Nicky Bailey you are the love of my love, O Nicky Bailey I would let you shag my wife, O Nicky Bailey I wish I had ginger hair too", co w wolnym tlumaczeniu brzmi: "O Nicku Bailey, jestes moja najwieksza miloscia, O Nicku Bailey pozwolilbym ci nawet przeleciec moja zone, O Nicku Bailey, chcialbym miec tak rude wlosy jak Ty" (w filmiku, ktory jest ponizej ta piosenka leci od 2:51). Zawodnik ten jest kapitanem Charltonu kupionym kiedys wlasnie z Southend. Chcac go wspomoc wielu kibicow pojawilo sie na tym meczu w rudych perukach.

Druga fajna przyspiewka bylo "We forgot you are here" ktora to byla odpowiedzia na piosenki miejscowych zaczete dopiero po strzeleniu gola. Oprocz tego podobaly sie nam krotkie ale dobitnie na miejscu huralne okrzyki gosci: "Your ground is too big for you" oraz "Your ground is too small for us". Ten pierwszy byl przenosnia do tego, ze kibicow miejscowych bylo malo, a ten drugi, ze kibicow przyjezdnych bylo tak duzo.
Wiecej piosenek kibicow Charltonu mozna znalesc na stronie: http://www.fanchants.com/football-team/ ... _athletic/ - a niektore mozna nawet posluchac.

Sam mecz byl bardzo ciekawy, bo gospodarze objeli prowadzenie po fatalnym bledzie bramkarza, potem ich jeden zawodnik dostal czerwona kartke, a goscie prawie nie wychodzili z ich pola karnego, marnujac akcje, ktore z zamknietymi oczami powinni byli wykorzystac. Mecz wygral jednak ostatecznie Charlton 2-1 po bramce zdobytej w ostatniej minucie. Zapanowala wtedy wsrod nas ogromna, trudna do opisania euforia.

Sektor kibicow miejscowych byl ulokowany zaraz obok naszego (tak jest bardzo czesto na stadionach w UK). Dzielily nas tylko puste krzeselka na okolo 10 metrow. Kiedy padaly bramki to zarowno Southend jak i Charlton ostro sie napinaly i byly momenty kiedy wydawalo sie, ze cala wiara ruszy na siebie. Coz wydawalo sie tylko. Szkoda, bo moglo byc ciekawie. Ale dobrze ich rozumiem, bo kary za bojke na stadionie sa bardzo wysokie + zakaz do konca zycia w calym UK. Zatem najwiekszym aktem chuliganskiem na stadionie byla sytuacja przed meczem, kiedy to plazowa pilka niechcaco wypadla z naszego sektora na boisko i zostala w trybie bardzo powolnym skrojona nam przez dwie miejscowe pilkarskie maskotki, ktore przedstawialy jakies stworzenia morskie (na marginesie to chyba najbardziej obciachowe maskotki, jakie widzielismy na stadionach swiata). Caly Charlton odebral te strate bardzo osobiscie i ich bojowki poszukuja sprawcow, ktorych zdjecia zamieszczamy ponizej.

W ogole co do pilek plazowych to sa one bardzo modne ostatnio na brytyjskich stadionach i wiara je sobie odbija na trybunach dla zabawy. Nawet kilka miesiacy temu na meczu Sunderland - Liverpool jedna z takich pilek odbita przez kibica gosci, wpadla na pole karne bramkarza The Reds Pepe Reiny, ktory wsadzil ja do bramki do rogu, tam gdzie mial swoj napoj. Ale za chwile wiatr ja wywial z powrotem w pole karne i w tym momencie Darren Bent napastnik gospodarzy oddal strzal na bramke, footballowka trafila w plazowke, plazowka poszla w lewo, za nia bramkarz, a footballowka w prawo i padl GOL . Uznano go bramka miesiaca, wystep pilki plazowej za debiut roku, a ona sama trafila do jedenastki kolejki . Dziennikarze pisali potem w gazetach, ze powinna ona zostac powolana do kadry Anglii, zamiast Emila Heskeya (partnera Rooneya w ataku), ktory do tej pory w lidze nie strzelil ani jednego gola. Co wiecej niektorzy wrozyli tej plazowce wielka kariere i transfer do Manchesteru City za 25 mln funtow, klubu slynacego ostatnio z szastania pieniedzmi. A na pewno ta plazowka byla lepsza od naszego Ebi Smolarka, ktory przez rok gry w lidze angielskiej w Boltonie, z tego co pamietam, nie strzeli ani jednego gola. No chyba, ze go nabili.

Razem z Majlechem zabralismy na ten wyjazd najnowszy baner NOWY Hutnik 2010 obecny juz na neczu z Brighton oraz flaga Hutnik KRAKOW w barwach Polski. Chcielismy je powiescic gdziekolwiek na stadionie, ale naprawde nie bylo na czym. Potem byl pomysl trzymania jej w rekach lub jako sektorowke, ale na naszym sektorze byl taki scisk i tlok, ze naprawde nie byslismy w stanie ja wyciagnac i rozciagnac na dlugosc, gdyz mala nie jest. Pozostalismy na zrobieniu sobie z nia pamiatkowych zdjec pomeczowych. Chociaz szkoda ze jej nie pokazalismy ogolowi, bo zarowno fani Charltonu, jak i Southend mieliby nie lada problem z rozszyfrowaniem co jest na niej napisane i w jakim to jezyku. Co prawda brytyjscy Apacze utrzymuja coraz lepsze kontakty z Charltonem, ale jeszcze nie wszyscy tam o nas wiedza.

Kolejnym faktem, ktory mnie dosyc zaciekawil byly stadionowe toalety dla przyjezdnych, ktore z wygladu niewiele sie roznily od tych na Estadio Suche Stawy. Kibice Charltonu w 10-cio szeregu sikali pod scianka scisnieci do siebie (bo bylo ciasno jak jasna cholera) i w bardzo plynny sposob sie wymieniali po skonczeniu tej czynnosci. Zgranie jak w wojsku. Musieli to nieraz cwiczyc .

W necie znalezlismy filmik z wyjazdu na ten mecz – swietnie oddaje atmosfere przed i w trakcie meczu, wiec chociaz trwa prawie 10 min., to warto go zobaczyc: http://www.youtube.com/watch?v=BB7439H6QsU To samo przezylismy my!

A to jeszcze jeden film z trybun: http://www.youtube.com/watch?v=TRrXDp-GpIM – kibice.
Hutnik_Pany
 
Posty: 104
Rejestracja: 20.07.2007, 18:53

Re: Kibice w UK

Postautor: nisc » 20.01.2011, 18:10

Charlton bardzo dobre chopy :-)



http://web.archive.org/web/200304070426 ... epage.html

na pohybel co niektorym hehe
he's the king, king of the SKINS
what's his name? Joe Hawkins!!!!
nisc
 
Posty: 1001
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Postautor: ax88 » 20.01.2011, 19:38

Te angielskie wyjazdy to rzeczywiscie fajna sprawa. Nawet w nizszych ligach jezdzi sie w grubych liczbach, niezaleznie czy to liga, puchar anglii, puchar ligi, zimny wtorek, sroda itd ;)

http://www.youtube.com/watch?v=lGq3HhZ3v6k
http://www.youtube.com/watch?v=bY4HkMfI_gk

;)
ax88
 
Posty: 756
Rejestracja: 11.01.2009, 23:35
Lokalizacja: Łódź

Re: Kibice w UK

Postautor: ax88 » 20.01.2011, 19:56

Jeszcze tutaj dorzucam zajebisty filmik, koncowka lat 80
http://www.youtube.com/watch?v=BDyQFSA10T0
Na poczatku jak mi sie wydaje sektor gosci z Birmingham, chwile pozniej chyba Crystal Palace. Jak znajdziecie fajne filmiki z tamtych lat i nie tylko wrzucajcie
ax88
 
Posty: 756
Rejestracja: 11.01.2009, 23:35
Lokalizacja: Łódź

Re: Kibice w UK

Postautor: maliniok » 20.01.2011, 22:05

Wczoraj ledwie 150 Wimbledonu na Fleetwood. Ale po pierwsze "zimny wtorek", po drugie ciężki miesiąc dla portfela, raz że po Świętach i sylwestrze, dwa że w styczniu Wimbledon ma wyjazdy do Newport, Darlington, Bath, Fleetwood, Gateshead i York City 1 lutego. Biorąc to pod uwagę liczba całkiem niezła.

Sam mam około 10 wyjazdów za Wimbledonem, nie jest to żadna imponująca liczba i szybko mi nie wzrośnie bo mam noworodka w domu i czasem nawet na mecz u siebie nie ma czasu iść.

Ogólnie na tym poziomie można wyjazdy podzielić na dwie grupy:
- "duże" - przeciw w miarę znanym klubom, tak jak Luton, Oxford, Millwall w FA Cup, gdzie czuć, pewne napięcie, obie grupy kibiców trzymają się od siebie z daleka, dookoła pełno szkiełów (taaa... to już wiecie skąd jestem z Polski ;)) i każdy kibic Wimbledonu za punkt honoru ma zdzierać gardło przez cały mecz bo trzeba się pokazać i podopingować zespół przeciw teoretycznie lepszemu rywalowi.

- "małe" - przeciw tym wszystkim klubom, które nigdy się nie wybiły ponad Konferencję - Forest Green Rovers, Ebbsfleet, Kidderminster (choć oni kiedyś grali wyżej), Basingstoke, Crawley Town, Rushden and Diamonds, Godalming Town - gdzie atmosfera jest kompletnie inna. Przed meczem wpuszczą nas do swojego baru klubowego, kibice obu klubów niekoniecznie się "bratają", ale stojąc blisko siebie nie ma napięcia, policja jeśli się znajdzie w okolicy to raczej po to by przysłowiową starą babcię przez pasy przeprowadzić a i na trybunie większy luz. Mniej śpiewów a większe zainteresowanie wydarzeniami boiskowymi.

Najlepiej z wymienionych wspominam wszystkie "duże" wyjazdy a z małych Forest Green Rovers - mały ale elegancki stadion w angielskiej wiosce, malowniczo położony na wzgórzu z dość fajną, wysoką trybuną stojącą.

Najgorzej - Crawley Town. Na przyjazd "wielkiego Wimbledonu" podwyższyli ceny biletów, ceny programów, (ceny piwa w barze pewnie też ;) ), wprowadzili opłatę za parking a by uczcić strzelonego przez swój zespolik gola, zrobili coś czego nienawidzę, co chyba najbardziej wkurwia mnie w modern football - puścili muzyczkę przez głośniki. Taką głupkowato radosną, wkurwiającą, nakazującą miejscowym ubogim fanom Chelsea właśnie teraz się cieszyć.

Pozdro!
maliniok
 
Posty: 91
Rejestracja: 27.09.2009, 19:01

Re: Kibice w UK

Postautor: realista23 » 20.01.2011, 23:02

dla kibiców zamieszkujacych uk specjalna edycja koszulek tzw'narodówek'
zainteresowanych zapraszam na priva lub meila semprefidelis777@o2.pl

http://ultraspolska.ovh.org/koszulki/Fanatyzm.jpg

http://www.speedyshare.com/files/263603 ... polsk6.png poprawiony wzór przdu zainteresowanych prosze o zglozenia na priv do 15 lutego wlacznie,pozdrawiam









rozmiary od s do xxl
realista23
 
Posty: 4
Rejestracja: 16.01.2011, 01:00

Re: Kibice w UK

Postautor: KadlubBG » 20.01.2011, 23:34

Poprawka do mojego dlugiego tekstu, gdyz wkradl sie tam blad. Mowiac o Colchester, mialem na mysli na to, ze oni nas nienawidza, za to, ze my ich NIE NIENAWIDZIMY. Strasznie chca byc traktowani jako nasz rywal.



noonelikesus pisze:
Witam!!!
Ladna historia ;)
Ja tak na szybko bo zmeczony jestem a jutro zas robota na rano.
Ja jezdze roznie. Przewaznie z ekipa Millwall minibusem (15 osob) :)) wesole minibusy haha zawsze imprezka jest przednia :) lub pociagami. Przewaznie jedziemy wczesnie rano liczac na pozaboiskowe atrakcje. Jak na razie 78 wyjazdow - 53 rozne stadiony (72 ligowe i 6 pucharowych). Pierwszy wyjazd mialem 12.03.2005 (Wigan).
Gratuluje 100-ki. Ja spodziewam sie 100-ki w przyszlym sezonie i z tego powodu grubej imprezki haha. A juz w sobote czas na Leicester (3 raz).
Ps. W Ipswich bylem 11.03.2006. W tym sezonie ten wyjazd mi odpadl bo bylem wtedy w Polsce.


No tak sie zlozylo, ze The Den byl moim setnym wyjazdem. Ale musialem jechac, bo wczesniej nie udalo mi sie przyjechac, mam na mysli mecz z Wami w Pucharze Ligi we wrzesniu.

Leicester bylem tam 3 razy. Nawet nienajgorsze miejsce. Siedzacy blisko sektora przyjezdnych miejscowi krzykacze probuja podgrzewac atmosfere.

Po sobotniej wizycie na Millwall mam juz odwiedzone wszystkie trzy stadiony z poludniowego badz poludniowo-wschodniego Londynu , czyli Millwall, Charlton i Crystal Palace. Nie znosze stadionu wlasnie Palace. Selhurst Park to nie dosc, ze okropna stara trybuna dla przyjezdnych, to jeszcze dostac sie na ten stadion zabiera duzo czasu. Ponoc maja plany opuscic niedlugo to miejsce.

Zawsze ciekawilo mnie jak to jest, ze Millwall i Charlton, mimo ze dzieli ich okolo 4 mil to jak rozne grupy kibicow. Millwall zdolny robic jakies zamieszki, podczas gdy Charlton postrzegany jest jako mily, osiedlowy, familijny klub z grzecznymi kibicami.

Teraz pewnie pragniesz spadku West Hamu. Ja tez, bo najbardziej z Anglii nie lubie wlasnie ich, ze wzgledu na potyczki na linii Ipswich - West Ham z przeszlosci.

Pozdro
KadlubBG
 
Posty: 41
Rejestracja: 13.09.2010, 23:32

Re: Kibice w UK

Postautor: KadlubBG » 20.01.2011, 23:37

maliniok pisze:Wczoraj ledwie 150 Wimbledonu na Fleetwood. Ale po pierwsze "zimny wtorek", po drugie ciężki miesiąc dla portfela, raz że po Świętach i sylwestrze, dwa że w styczniu Wimbledon ma wyjazdy do Newport, Darlington, Bath, Fleetwood, Gateshead i York City 1 lutego. Biorąc to pod uwagę liczba całkiem niezła.

Sam mam około 10 wyjazdów za Wimbledonem, nie jest to żadna imponująca liczba i szybko mi nie wzrośnie bo mam noworodka w domu i czasem nawet na mecz u siebie nie ma czasu iść.

Ogólnie na tym poziomie można wyjazdy podzielić na dwie grupy:
- "duże" - przeciw w miarę znanym klubom, tak jak Luton, Oxford, Millwall w FA Cup, gdzie czuć, pewne napięcie, obie grupy kibiców trzymają się od siebie z daleka, dookoła pełno szkiełów (taaa... to już wiecie skąd jestem z Polski ;)) i każdy kibic Wimbledonu za punkt honoru ma zdzierać gardło przez cały mecz bo trzeba się pokazać i podopingować zespół przeciw teoretycznie lepszemu rywalowi.

- "małe" - przeciw tym wszystkim klubom, które nigdy się nie wybiły ponad Konferencję - Forest Green Rovers, Ebbsfleet, Kidderminster (choć oni kiedyś grali wyżej), Basingstoke, Crawley Town, Rushden and Diamonds, Godalming Town - gdzie atmosfera jest kompletnie inna. Przed meczem wpuszczą nas do swojego baru klubowego, kibice obu klubów niekoniecznie się "bratają", ale stojąc blisko siebie nie ma napięcia, policja jeśli się znajdzie w okolicy to raczej po to by przysłowiową starą babcię przez pasy przeprowadzić a i na trybunie większy luz. Mniej śpiewów a większe zainteresowanie wydarzeniami boiskowymi.

Najlepiej z wymienionych wspominam wszystkie "duże" wyjazdy a z małych Forest Green Rovers - mały ale elegancki stadion w angielskiej wiosce, malowniczo położony na wzgórzu z dość fajną, wysoką trybuną stojącą.

Najgorzej - Crawley Town. Na przyjazd "wielkiego Wimbledonu" podwyższyli ceny biletów, ceny programów, (ceny piwa w barze pewnie też ;) ), wprowadzili opłatę za parking a by uczcić strzelonego przez swój zespolik gola, zrobili coś czego nienawidzę, co chyba najbardziej wkurwia mnie w modern football - puścili muzyczkę przez głośniki. Taką głupkowato radosną, wkurwiającą, nakazującą miejscowym ubogim fanom Chelsea właśnie teraz się cieszyć.

Pozdro!


A jak kibice Wimbledonu sie nastawiali na pucharowy mecz, ktory byl bliski rozegrania czyli przeciwko zlodziejom z MK Dons?
KadlubBG
 
Posty: 41
Rejestracja: 13.09.2010, 23:32

Re: Kibice w UK

Postautor: KadlubBG » 20.01.2011, 23:41

ax88 pisze:Te angielskie wyjazdy to rzeczywiscie fajna sprawa. Nawet w nizszych ligach jezdzi sie w grubych liczbach, niezaleznie czy to liga, puchar anglii, puchar ligi, zimny wtorek, sroda itd ;)

;)


Ma to swoj urok, ale uwierz mi, ze czasami w dniu meczu nie jest to mile. Zimowe wieczorne, wtorkowe wypady do miejsc typu Barnsley, Scunthorpe czy Burnley nie naleza do milych, jak nie ubierzesz grubych kaleson, szalika, grubej kurtki
;) Bo doswiadczylem takowych miejsc w zimowej aurze.
Ale nic, obowiazek jezdzic tak jak terminarz rozgrywek narzuca ;)
KadlubBG
 
Posty: 41
Rejestracja: 13.09.2010, 23:32

Re: Kibice w UK

Postautor: KadlubBG » 20.01.2011, 23:53

Hutnik_Pany pisze:Ja tez cos dorzuce od siebie.

Tak wogole KadlubBG to dlaczego, chyba jako jedyny Polak, kibicujesz Ipswich Town? Podziwiam Ciebie, ze kibicujesz im, a nie zadnym Manchesterom czy Liverpoolom, a takze za to, ze nie jest problemem duza ilosc kilometrow do pokonania na kazdy mecz.



Ciekawe opowiadanie z Southend.

A co do Twojego pytania, to znam jeszcze dwoch Polakow, ktorzy sa wielkimi kibicami Ipswich, ale mieszkaja w Polsce i na meczu Ipswich nie mieli okazji jeszcze byc.
Pytasz, czemu Ipswich? Zaczelo sie to wszystko od tego jak grali z Widzewem w Pucharze UEFA. Pamietam, bylem wtedy bardzo maly, ale zwyciestwo Ipswich 5:0 zrobilo na mnie wrazenie. W rewanzu Widzew wygral 1:0, bylo to 30 lat temu.

Od tamtej pory wraz z dorastaniem zaczalem na biezaco sledzic wyniki Ipswich w gazetach lub informacjach z Totalizatora Sportowego. Lata 80-te, wiec nie bylo jeszcze telewizji satelitarnej w Polsce, wiec nie bylo szans na ogladanie meczy angielskich. Obserwacje wynikow Ipswich, a takze wzrastajace moje zainteresowanie tym klubem przerodzilo sie w kibicowanie i calkowite oddanie. Tak samo jak w Polsce moje serce jest z Baltykiem Gdynia.

Co do wspomnianych przez Ciebie odleglosci to nic takiego. W Polsce jak w latach 90-ych jezdzilem z Baltykiem po Polsce to odleglosci byly nieraz wieksze, jak chociazby w Twoje strony do Krakowa (Wisla - Baltyk w 2 lidze kwiecien 1995).

Jak kochasz swoj klub to pokonywanie odleglosci nic takiego. Czasami moga przeszkodzic wyjazdom problemy typu praca. Nie moge sie juz doczekac wtorku. Dlugi wyjazd do Londynu na mecz pucharowy z Arsenalem, a w pracy juz powiedzialem, ze biore wolne ;)

Pozdro
KadlubBG
 
Posty: 41
Rejestracja: 13.09.2010, 23:32

Re: Kibice w UK

Postautor: noonelikesus » 21.01.2011, 19:24

KadlubBG pisze:Poprawka do mojego dlugiego tekstu, gdyz wkradl sie tam blad. Mowiac o Colchester, mialem na mysli na to, ze oni nas nienawidza, za to, ze my ich NIE NIENAWIDZIMY. Strasznie chca byc traktowani jako nasz rywal.



noonelikesus pisze:
Witam!!!
Ladna historia ;)
Ja tak na szybko bo zmeczony jestem a jutro zas robota na rano.
Ja jezdze roznie. Przewaznie z ekipa Millwall minibusem (15 osob) :)) wesole minibusy haha zawsze imprezka jest przednia :) lub pociagami. Przewaznie jedziemy wczesnie rano liczac na pozaboiskowe atrakcje. Jak na razie 78 wyjazdow - 53 rozne stadiony (72 ligowe i 6 pucharowych). Pierwszy wyjazd mialem 12.03.2005 (Wigan).
Gratuluje 100-ki. Ja spodziewam sie 100-ki w przyszlym sezonie i z tego powodu grubej imprezki haha. A juz w sobote czas na Leicester (3 raz).
Ps. W Ipswich bylem 11.03.2006. W tym sezonie ten wyjazd mi odpadl bo bylem wtedy w Polsce.


No tak sie zlozylo, ze The Den byl moim setnym wyjazdem. Ale musialem jechac, bo wczesniej nie udalo mi sie przyjechac, mam na mysli mecz z Wami w Pucharze Ligi we wrzesniu.

Leicester bylem tam 3 razy. Nawet nienajgorsze miejsce. Siedzacy blisko sektora przyjezdnych miejscowi krzykacze probuja podgrzewac atmosfere.

Po sobotniej wizycie na Millwall mam juz odwiedzone wszystkie trzy stadiony z poludniowego badz poludniowo-wschodniego Londynu , czyli Millwall, Charlton i Crystal Palace. Nie znosze stadionu wlasnie Palace. Selhurst Park to nie dosc, ze okropna stara trybuna dla przyjezdnych, to jeszcze dostac sie na ten stadion zabiera duzo czasu. Ponoc maja plany opuscic niedlugo to miejsce.

Zawsze ciekawilo mnie jak to jest, ze Millwall i Charlton, mimo ze dzieli ich okolo 4 mil to jak rozne grupy kibicow. Millwall zdolny robic jakies zamieszki, podczas gdy Charlton postrzegany jest jako mily, osiedlowy, familijny klub z grzecznymi kibicami.

Teraz pewnie pragniesz spadku West Hamu. Ja tez, bo najbardziej z Anglii nie lubie wlasnie ich, ze wzgledu na potyczki na linii Ipswich - West Ham z przeszlosci.

Pozdro


Oczywiscie ze pragne spadku Whu albo... niech my awansujemy na choc jeden sezon :) wtedy juz pewnie nie bedzie nikt mowil ze nuda w Premiership ;) hahahaha
Jutro kierunek Leicester wyruszamy 7.30 rano a mecz na 15-ta. Duzo czasu zeby sie cos wydarzylo :)

Pozdrawiam

Ps. Cytuje:
"Millwall zdolny robic jakies zamieszki, podczas gdy Charlton postrzegany jest jako mily, osiedlowy, familijny klub z grzecznymi kibicami."

Mysle ze Millwall jest zdolny do duzo wiekszych akcji niz "jakies zamieszki".
noonelikesus
 
Posty: 84
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Postautor: Hutnik_Pany » 22.01.2011, 00:38

KadlubBG pisze:
Hutnik_Pany pisze:Ja tez cos dorzuce od siebie.

Tak wogole KadlubBG to dlaczego, chyba jako jedyny Polak, kibicujesz Ipswich Town? Podziwiam Ciebie, ze kibicujesz im, a nie zadnym Manchesterom czy Liverpoolom, a takze za to, ze nie jest problemem duza ilosc kilometrow do pokonania na kazdy mecz.



Ciekawe opowiadanie z Southend.

A co do Twojego pytania, to znam jeszcze dwoch Polakow, ktorzy sa wielkimi kibicami Ipswich, ale mieszkaja w Polsce i na meczu Ipswich nie mieli okazji jeszcze byc.
Pytasz, czemu Ipswich? Zaczelo sie to wszystko od tego jak grali z Widzewem w Pucharze UEFA. Pamietam, bylem wtedy bardzo maly, ale zwyciestwo Ipswich 5:0 zrobilo na mnie wrazenie. W rewanzu Widzew wygral 1:0, bylo to 30 lat temu.Od tamtej pory wraz z dorastaniem zaczalem na biezaco sledzic wyniki Ipswich w gazetach lub informacjach z Totalizatora Sportowego. Lata 80-te, wiec nie bylo jeszcze telewizji satelitarnej w Polsce, wiec nie bylo szans na ogladanie meczy angielskich. Obserwacje wynikow Ipswich, a takze wzrastajace moje zainteresowanie tym klubem przerodzilo sie w kibicowanie i calkowite oddanie. Tak samo jak w Polsce moje serce jest z Baltykiem Gdynia.

Co do wspomnianych przez Ciebie odleglosci to nic takiego. W Polsce jak w latach 90-ych jezdzilem z Baltykiem po Polsce to odleglosci byly nieraz wieksze, jak chociazby w Twoje strony do Krakowa (Wisla - Baltyk w 2 lidze kwiecien 1995).

Jak kochasz swoj klub to pokonywanie odleglosci nic takiego. Czasami moga przeszkodzic wyjazdom problemy typu praca. Nie moge sie juz doczekac wtorku. Dlugi wyjazd do Londynu na mecz pucharowy z Arsenalem, a w pracy juz powiedzialem, ze biore wolne ;)

Pozdro



Wychodzi z tego, ze Ty jednak jestes kibicem sukcesu ;-)
Nie zapomnij cos napisac po meczu z Arsenalem, ktory moim zdaniem ma najgorszych kibicow w UK. A wszystko przez kolorowych i stare baby, ktorzy sa juz w wiekszosci na Emirates Stadium.

Co do relacji z Southend to podobnych opowiadan :-) jak Ty to nazwales, mam duzo wiecej + zdjecia.

MILLWALL - CHARLTON 13 III 2010
Mecz ten byl wielkim wydarzeniem wschodniego Londynu, poniewaz byly to pierwsze od kilkudziesieciu lat derby najblizszych sasiadow, ktorych stadiony dzieli ledwie 3 km. Nie ma miedzy nimi nienawisci, ale tez sie nie kochaja.

Takze po raz pierwszy od niewiadomo kiedy bilety na Millwall byly wyprzedane co do jednego juz na dlugo przed meczem. W sumie sprzedano ich 17632. Charlton otrzymal 2499 i rozeszly sie one w jeden dzien. Ten ostatni brakujacy bilet otrzymalem ja .

Przed meczem bylem umowiony ze znajomymi z Charltonu w jednym pubie na London Brigde. Byli tez tam ludzie z Chelsea i Glasgow Rangers, goscinnie idacy z nami na mecz. Jeden chlopak z Chelsea akurat dzien wczesniej powrocil z Mediolanu z meczu Ligi Mistrzow z Interem. Bedac tam na dlugo przed meczem moglem dowiedziec sie wiele ciekawych rzeczy, na przyklad tego, ze obecni tam Anglicy mieli calkiem niezla wiedza na temat polskiej sceny kibicowskiej. Co interesujace to jakies 100 metrow od naszego pubu byl pub Millwall. Obie strony bardzo dobrze wiedzialy o sobie, jednak nie robily zadnych akcji, gdyz w tym miejscu w Londynie kamera jest na kamerze, a policjant na policjancie.

W celach wywiadowczych jednak kilka osob od nas pojedynczo poszlo do pubu Millwall, ale zaraz po tym jak weszli do srodka to zostali wyproszeni przez ... tajniakow, ktorzy powiedzieli, ze to nie jest miejsce dla Charltonu. A skad wiedzieli, ze to Charlton? Stad ze jak sie pozniej dowiedzialem angielska policja ma specjalne oddzialy przydzielone do kazdego klubu, ktore chodza na mecze, aby przypatrywac sie ludzkim twarzom, a potem studiowac nagrania z kamer i zdjec. W ten sposob wielu, moze nawet wiekszosc brytyjskich kibicow jest dobrze znana policji. Nalezy im wspolczuc, chociaz w Polsce tez niedlugo tak bedzie.

Po skonczeniu piwkowania w pubie poszlismy na zbiorke Charltonu w pewnym miejscu na London Bridge. Co ciekawe to malo kto tam wygladal na kibica. Jak to w UK ludzie ubrani byli na wszystkie mozliwe sposoby. Jedni wygladali jakby szli na dyskoteke, inni jakby z niej wracali, a jeszcze inni jakby wciaz na niej byli. Coz wyglad kibica brytyjskiego jest nieszablonowy i bardzo sie rozni od polskiego.

Jednak to cale ciekawe towarzystwo zjednoczylo sie we wspolnym okrzyku CHARLTON CHARLTON. Poza tym nikt nie mial na sobie barw. Nie widzialem ani jednego szalika czy koszulki. Jak mnie poinformowano taki jest tu zwyczaj, ze na derbowe mecze wyjazdowe nie bierze sie barw.

Po chwili wszyscy udalismy sie do pociagow jadacych na stadion Millwall do South Bermondsey. W trakcie jazdy, chciaz byla to tylko jedna stacja, bylismy wymieszani z kibicami gospodarzy i kolejna rzecz, ktora mnie zaciekawila to to, ze oni takze nie mieli widocznych barw. W calym pociagu widzialem ledwie kilkorogo dzieciakow w klubowych koszulkach obu klubow. Ogolnie w pociagu panowal wzgledny spokoj, ale dalo sie wyczuc atmosfere napiecia. Potem po wyjsciu z wagonow Millwall szedl prosto, a Charlton w prawo. Dopiero wtedy dalo sie zauwazyc kto jest za kim. Policji prawie nie bylo, a mimo tego do niczego nie doszlo. Rzecz w Polsce nie do pomyslenia.

Sam mecz byl bardzo ciekawym widowiskiem pilkarskim. Gra byla wyrownana, ale gospodarze mieli wiecej szczescia i wygrali 4-0. Co ciekawe jednego samobojczego gola strzelil obronca Christian Daily, ktory tym sposobem stal sie idolem kibicow Millwall, bo dokladnie tego samego dnia 13-go marca w Dzien Matki 6 lat temu takze strzelil samoboja w przegranym meczu 1-4 grajac wtedy w barwach West Ham United .

Kibice Charltonu po bardzo dobrym dopingu na poczatku meczu w miare tracenia kolejnych bramek przestali wogole spiewac. Za to gospodarze wrecz przeciwnie i pod koniec meczu mieli prawdziwy festiwal, chciaz ich repertuar ogranicza sie tylko do 3 piosenek ze sztandarowym: "No one likes us, no one likes us, we do not care, We are Millwall, we are Millwall from The Den". Z tego powodu mysmy spiewali, ze sa oni klubem tylko jednej przyspiewki. Innym trafnym haslem Charltonu bylo: "We pay your benefits". Jest w tym troche prawdy, bo kibice gosci mieszkaja w zamoznych i dobrych dzielnicach, a fani Millwall zyja w dzielnicach o bardzo kiepskiej reputacji, gdzie panuje bezrobocie i brak perspektyw. Ot taka opinia Nowej Huty.

Jedynymi akcjami chuliganskimi na meczu byly wybiegniecia na murawe dwoch gosci z Millwall, ktorzy chcieli do nas dobiec. Bylo to zupelnie bez sensu, bo po chwili juz byli zawinieci, a kary za ten wybryk to napewno zakazy stadionowe na cale zycie i spore kary finansowe.

Kupe smiechu mieli znajomi z Charltonu, kiedy im powiedzialem co po polsku znaczy CYC, ktory jest glownym sponsorem Millwall i reklamuje sie na ich koszulkach .

Po zakonczeniu meczu policja chcac sie pochwalic ilu ich jest i jakie fajne maja konie, wysypala sie na murawe, chociaz nie bylo wcale takiej potrzeby. Nas potem potrzymali na stadionie jeszcze godzine.


Noonelikesus Ty wtedy musiales byc po drugiej stronie barykady. Jak Ty to widziales?
Hutnik_Pany
 
Posty: 104
Rejestracja: 20.07.2007, 18:53

Re: Kibice w UK

Postautor: KadlubBG » 22.01.2011, 01:11

Hutnik_Pany pisze:
Wychodzi z tego, ze Ty jednak jestes kibicem sukcesu ;-)
Nie zapomnij cos napisac po meczu z Arsenalem, ktory moim zdaniem ma najgorszych kibicow w UK. A wszystko przez kolorowych i stare baby, ktorzy sa juz w wiekszosci na Emirates Stadium.



Kibic sukcesu.... no. to nie tak. Jak kibicem sukcesu mozna nazwac 6-letnie dziecko nie majace w takim wieku pojecia o futbolu? Bo majac 6 lat bylem pod wrazeniem jak Ipswich rozwalil Widzew. Wkrotce potem jak z Ipswich odszedl Sir Bobby Robson by objac reprezentacje Anglii to zaczela sie rownia pochyla i klub zaczal balansowac miedzy ekstraklasa, a jej zapleczem. A obecnie mija az 9 lat od kiedy Ipswich nie gra w Premiership.
I jestem z tym klubem cale zycie bez wzgledu na jego losy i bede z nim do konca moich dni.

Co do meczu z Arsenalem to juz u nas na Portman Road doszlo do malych spiec miedzy ... kibicami Arsenalu w ich sektorze. Przyjechalo ich 4500. Bratobojcze potyczki skonczyly sie dla niektorych sprawami przed sadem w Ipswich.

Najgorsi kibice w UK.... tutaj by mozna dlugo mowic o tym. U mnie w Manchesterze pelno ciapatych znajdziesz takze na Old Trafford. Fani Manchester City tez zaczynaja sie psuc, jak i cala dusza tego klubu po tym jak przejeli go szejkowie.
KadlubBG
 
Posty: 41
Rejestracja: 13.09.2010, 23:32

Re: Kibice w UK

Postautor: mancunian » 22.01.2011, 01:21

Na OT moze i ciapatych i chonczykow znajdziesz, choc najwiecej to niczym nie rozniacy sie irole... Choc ten mit zostal obalony gdy ludnosc z manchesteru olala karnety (a powiem tylko ze grubo ponad 80 procent sprzedawanych karnetow, ktorych bylo 67 tys wczesniej, obecnie 55 to postcody greater manchester).

Ale wyjazdowo United to jest absolutny top na wyspach. Nie mowie tutaj o samej ekipie sportowej, ale ogolnie o liczby plus doping. Choc w tym sezonie wlasnie przez olanie karnetow widac roznice (szczegolnie klub utrudnia takim ludziom wyjazdy w LM).

Duzo by pisac, ale Arsenal nawet nie jest blisko... City zreszta tez moim zdaniem.
mancunian
 
Posty: 968
Rejestracja: 20.11.2009, 21:12

Re: Kibice w UK

Postautor: michasmanchester » 22.01.2011, 01:45

Chyba nie wiesz o czym gadasz albo zyjesz w innym miescie .... kibice United to 70 procent ludzie z innych miejscowosci niz Manchester . Mozna to zobaczyc a mieszakm rzut kamieniem od United kiedy parkuja samochdy prawie wszystkie z nawigacjami na szybach . Sami anglicy gadaja ze United ma wiekszosc kibicow poza Manchester tuz taki Polski Widzew ... Ekipe zbieraja tylko na Liverpool i nic wiecej ... City hmm teraz okolo pol stadionu to kibice sukcesu ich normalna srednia przed przejeciem przez szejow to 28-30 tysi ... wiekszosc z Manchesteru oczywiscie jak zaczeli wygrywac to kazda ekipa dostanie kibicow sukcesu ....
Leeds , Millwall , Wolves , Koguty , Chelsea , WHU , i Cardiff to najlepsze ekipy na dzien dzisiejszy w kraju ... ostatnimi czasu odnotowalem kilka umawianych walk ... pzdr
michasmanchester
 
Posty: 3
Rejestracja: 03.02.2010, 20:37

Re: Kibice w UK

Postautor: mancunian » 22.01.2011, 14:20

Eh, ty powtarzasz opinie innych kiibicow... United nie ma w Manchesterze tak samo jak Widzewa w Lodzi wlasnie...

Po pierwsze pisalem o Greater Manchester, czyli z okolicznymi miejscowosciami.

Ale do rzeczy, nie moge znalezc danych z ostatnich trzech lat. Mam tylko dane z 2001 roku, gdzie postcody Manchesteru (samego miasta) mialo okolo 30% karnetow United. City mialo nieco ponad 40% z samego miasta, ale trzy uwagi:

1. United mialo wtedy 27,667 karnetow (obecnie 55 tysiecy, dwa i trzy lata temu 67 tysiecy) a City 16,481
2. Liczba karnetow z postcodami samego miasta United - 7,808, City - 6,678
3. Karnety z north west w procentach to, United - 72% (19788), City - 78% (12864)

Druga sprawa to taka, ze od kilkudziesieciu lat mamy duzo wieksza srednia kibicow niz City na stadionie. I o ile obecnie to normalne, bo masz od chuja kibicow sukcesow a i stadion jest duzo wiekszy, to jednak byly okresy gdzie City bylo mistrzem a my gralismy w drugiej lidze, jak rowniez byly okresy kiedy my gralismy na ICH stadionie. I wtedy tez mecze United mialy wieksza widownie.

Szczegolnie cenna informacja to lata 40,50,60 gdzie nie bylo kibicow sukcesow. Wtedy tez wiecej osob chodzilo na United niz na City.

Zeby bylo jasne, NIE TWIERDZE ze United jest wiecej w samym Manc niz City. Mysle ze liczby sa podobne i nie ma co sie tutaj doszukiwac 1-2 procent w jedna i druga strone bo i tak nie da sie tego sprawdzic. Roznica jest taka, ze to nie przeklada sie w City na frewkencje. United ma za to miazdzaca wiekszosc kibicow na calym swiecie, stad ta opinia o tym ze kibice nie sa z samego Manc a z calego swiata. Otoz sa z calego swiata ale w samym miescie jest tak samo City jak United.

Opieralem dane na 2001 roku, bo to byl oficjalny raport zrobiony przez jakiegos zioma (z mapkami gdzie glownie ktorzy kibice karnetowcy sie znajduja) te dane obecnie sa niewiarygodne, z racji tego ze United sprzedawalo niedawno 3 razy tyle karnetow co w 2001 roku, obecnie ponad 2 razy tyle. Ale wystarczaja by udowodnic ze w samym miescie jest United. Niestety nie moge znalezc danych ktore czytalem wczesniej ze dwa, trzy lata temu, mimo ze spedzilem cala nocke na zaglebianiu sie w temat. Za to trafilem oficjalny raporty, wiec przynajmniej to jest wiarygodne.

Moge podrzucic tez srednia frewkencje od lat 40 bodajze jak kogos interesuje obu klubow.
mancunian
 
Posty: 968
Rejestracja: 20.11.2009, 21:12

Re: Kibice w UK

Postautor: noonelikesus » 22.01.2011, 23:31

Leicester - MILLWALL (79) 22.01.2011

Wyjechalismy busem w 15 osob naszej zalogi o 8.30. Po drodze piwkowanie i ogolnie wesoly minibus :). Na miejscu ok 11.20 meldujemy sie w pubie niedaleko glownej stacji w Leicester. Spokoj. Na 40 minut przed meczem przemarsz na stadion i tez spokoj.
W przerwie meczu ewakuujemy sie ze stadionu do busa. Plan byl nastepujacy mielismy sie spotkac z drugim busem (ok.25 osob zalogi - oni na mecz nie szli tylko przyjechali na akcje) i centralnie zaatakowac pub gdzie zbiera sie ekipa Leicester. Psy wykazaly sie czujnoscia i przechwycily tamten bus a my niestety tez zostalismy rozkminieni i eskortowali nas daleko za Leicester. Nic nie mozna bylo poradzic. Powrot do Londynu i szybki plan wysiadka na Wooterloo i polowanie na Leeds (grali w Portsmouth i liczylismy ze sie beda przesiadac w Londynie). Nikogo nie trafilismy albo przyjechalismy za pozno albo wybrali jakas inna trase omijajac Londyn. Dosc ciekawy wyjazd. To tyle. Pozdrawiam.
noonelikesus
 
Posty: 84
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Postautor: nisc » 22.01.2011, 23:51

dzis mialo spotkanie ekip Motherwell i Hibernian, w centrum Well starlo sie w sumie ok 70-80 osob, obie strony poslugiwaly sie jakims niewielkim dozbrojeniem, bezapelacyjna wygrana Hibs ktorzy sensownie zawineli sie do domu po calym zajsciu
he's the king, king of the SKINS
what's his name? Joe Hawkins!!!!
nisc
 
Posty: 1001
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Postautor: Headhunters1947 » 23.01.2011, 02:10

noonelikesus pisze:Leicester - MILLWALL (79) 22.01.2011

Wyjechalismy busem w 15 osob naszej zalogi o 8.30. Po drodze piwkowanie i ogolnie wesoly minibus :). Na miejscu ok 11.20 meldujemy sie w pubie niedaleko glownej stacji w Leicester. Spokoj. Na 40 minut przed meczem przemarsz na stadion i tez spokoj.
W przerwie meczu ewakuujemy sie ze stadionu do busa. Plan byl nastepujacy mielismy sie spotkac z drugim busem (ok.25 osob zalogi - oni na mecz nie szli tylko przyjechali na akcje) i centralnie zaatakowac pub gdzie zbiera sie ekipa Leicester. Psy wykazaly sie czujnoscia i przechwycily tamten bus a my niestety tez zostalismy rozkminieni i eskortowali nas daleko za Leicester. Nic nie mozna bylo poradzic. Powrot do Londynu i szybki plan wysiadka na Wooterloo i polowanie na Leeds (grali w Portsmouth i liczylismy ze sie beda przesiadac w Londynie). Nikogo nie trafilismy albo przyjechalismy za pozno albo wybrali jakas inna trase omijajac Londyn. Dosc ciekawy wyjazd. To tyle. Pozdrawiam.




Czemu opisujesz wybrane mecze a na Doncaster-Millwoll nikogo nie bylo..?
Nikt wam nie mowil jak klapsy od was ludzie dostawali w pabach...?
Headhunters1947
 
Posty: 2
Rejestracja: 22.01.2011, 04:51

Re: Kibice w UK

Postautor: mancunian » 23.01.2011, 02:29

na cholere ta napinka?
mancunian
 
Posty: 968
Rejestracja: 20.11.2009, 21:12

Re: Kibice w UK

Postautor: kibiczwierze » 23.01.2011, 02:40

W wywiadach, reportażach,czy filmach fabularnych często przewija się nazwa Stoke City.Wie ktoś coś więcej na temat tej ekipy?Z góry dziękuję za informację.
kibiczwierze
 
Posty: 1
Rejestracja: 23.01.2011, 02:37

Re: Kibice w UK

Postautor: nisc » 23.01.2011, 09:45

Headhunters1947 pisze:
noonelikesus pisze:Leicester - MILLWALL (79) 22.01.2011

Wyjechalismy busem w 15 osob naszej zalogi o 8.30. Po drodze piwkowanie i ogolnie wesoly minibus :). Na miejscu ok 11.20 meldujemy sie w pubie niedaleko glownej stacji w Leicester. Spokoj. Na 40 minut przed meczem przemarsz na stadion i tez spokoj.
W przerwie meczu ewakuujemy sie ze stadionu do busa. Plan byl nastepujacy mielismy sie spotkac z drugim busem (ok.25 osob zalogi - oni na mecz nie szli tylko przyjechali na akcje) i centralnie zaatakowac pub gdzie zbiera sie ekipa Leicester. Psy wykazaly sie czujnoscia i przechwycily tamten bus a my niestety tez zostalismy rozkminieni i eskortowali nas daleko za Leicester. Nic nie mozna bylo poradzic. Powrot do Londynu i szybki plan wysiadka na Wooterloo i polowanie na Leeds (grali w Portsmouth i liczylismy ze sie beda przesiadac w Londynie). Nikogo nie trafilismy albo przyjechalismy za pozno albo wybrali jakas inna trase omijajac Londyn. Dosc ciekawy wyjazd. To tyle. Pozdrawiam.




Czemu opisujesz wybrane mecze a na Doncaster-Millwoll nikogo nie bylo..?
Nikt wam nie mowil jak klapsy od was ludzie dostawali w pabach...?


Headhunters w kilku slowach w Anglii W ZADNYM KLUBIE nie ma takiego czegos jak jedna ekipa ktora odpowiada za sportowe aspekty kibicowania, kazdy sobie rzepke skrobie i jest to mozliwe ze w Doncaster manto dostala jakas zaloga Millwall ale jest powiedziane ze maja cokolwiek wspolnego z ekipa mocnych wrazen chocby wygladali "kaszualowo" i tak dalej....tam masz lekko ponad 100 klubow z ekipami ( Anglia i Walia ) i jeszcze taka mentalnosc wyolbrzymiania wlasnych sukcesow i pomijania porazek ( czy w Polsce jest tak bardzo inaczej?? )

Inaczej w Szkocji gdzie liczba ekip moze w porywach dochodzi do 20 ( w duzych porywach...) i jedyne podzialy i to nie wszedzie to mlodzi/starzy, ale kazdy tu sie zna z ksywy itp itd. W ostatnich latach nie ma tez pierd....o szopenie bo postep techniczny powoduje ze o wynikach jakiegokolwiek starcia WSZYSCY zainteresowani wiedza z obydwu stron prawie natychmiast po awanturze. Obie strony prawie zawsze mowia tez prawde ( sa male wyjatki ale te pozostawmy zainteresowanym ), i tak porazki Rangers z Hibs, Celticu z Morton i Hamilton, zwyciestwo mlodego Celticu w Aberdeen,nieustanne baty zbierane przez Hearts w Edynburgu z rak Hibs, porazka starego CSC w kasynie przeciw ICF Rangers, wczorajsza awantura Hibs/Well czy przegrana Partick z Airdrie poltorej roku temu z obydwu stron sa potwierdzone tak jak bylo bo ktokolwiek pieprzyl by farmazony zostalby wysmiany przez wszystkie pozostale zalogi.
he's the king, king of the SKINS
what's his name? Joe Hawkins!!!!
nisc
 
Posty: 1001
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Postautor: noonelikesus » 23.01.2011, 20:44

Headhunters1947 pisze:
noonelikesus pisze:Leicester - MILLWALL (79) 22.01.2011

Wyjechalismy busem w 15 osob naszej zalogi o 8.30. Po drodze piwkowanie i ogolnie wesoly minibus :). Na miejscu ok 11.20 meldujemy sie w pubie niedaleko glownej stacji w Leicester. Spokoj. Na 40 minut przed meczem przemarsz na stadion i tez spokoj.
W przerwie meczu ewakuujemy sie ze stadionu do busa. Plan byl nastepujacy mielismy sie spotkac z drugim busem (ok.25 osob zalogi - oni na mecz nie szli tylko przyjechali na akcje) i centralnie zaatakowac pub gdzie zbiera sie ekipa Leicester. Psy wykazaly sie czujnoscia i przechwycily tamten bus a my niestety tez zostalismy rozkminieni i eskortowali nas daleko za Leicester. Nic nie mozna bylo poradzic. Powrot do Londynu i szybki plan wysiadka na Wooterloo i polowanie na Leeds (grali w Portsmouth i liczylismy ze sie beda przesiadac w Londynie). Nikogo nie trafilismy albo przyjechalismy za pozno albo wybrali jakas inna trase omijajac Londyn. Dosc ciekawy wyjazd. To tyle. Pozdrawiam.




Czemu opisujesz wybrane mecze a na Doncaster-Millwoll nikogo nie bylo..?
Nikt wam nie mowil jak klapsy od was ludzie dostawali w pabach...?


W Doncaster bylem pociagiem i jechalem sam z tego co pamietam to po przyjezdzie wbilem sie w taxi z kilkoma osobami z Millwall ktore kojarze z trybun i pojechalismy do knajpy pod stadionem. Tam nuda nie bylo nikogo - ja wybilem do pobliskiego centrum handlowego cos zjesc i tuz przed meczem melduje sie na stadionie. Od nas z ekipy nikt nie organizowal minibusa na ten mecz stad pojechalem na wlasna reke pociagiem. Nie wiem co sie dzialo w knajpkach i kto dostal klapsy. Nie znam wszystkich osob na Millwall i nie wszyscy przychodza do mnie i zdaja mi relacje. Ja opisuje te mecze na ktorych jestem osobiscie i na ktorych cos sie dzialo co warto opisac. Pozdrawiam.
noonelikesus
 
Posty: 84
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Postautor: Stary14 » 25.01.2011, 22:56

Oglądam właśnie Blackpool-ManU i słychać bębny(bęben?) i niezły doping gospodarzy. Jak to u nich jest? Bębny na wyspach to raczej niespotykana sprawa.
GOOD NIGHT left SIDE!
Stary14
 
Posty: 1235
Rejestracja: 04.01.2009, 12:34

Re: Kibice w UK

Postautor: mancunian » 25.01.2011, 23:51

piesn skopiowana od st pauli to juz chyba polowa wysp spiewa, generalnie calkiem przyjemnie sie pokazali. A jak im winik lezal to w ogole caly stadion zyl...
mancunian
 
Posty: 968
Rejestracja: 20.11.2009, 21:12

Re: Kibice w UK

Postautor: Mateusz... » 26.01.2011, 09:46

na Blackpool Manchester to wydaje mi się że goście śpiewali, widać było ze cały czas skaczą i klaszczą:)
Mateusz...
 
Posty: 91
Rejestracja: 22.06.2007, 22:06

PoprzedniaNastępna

Wróć do Europa i reszta świata Info

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości