Policyjny skandal na żużlowych derbach?
2012-05-15
Po meczu derbowym Stali Gorzów z Falubazem Zielona góra kibice obu drużyn skarżą się na zachowanie policjantów zabezpieczających zawody.
Zdaniem stróżów prawa ich zachowanie nie budziło zastrzeżeń, a co więcej pozwoliło uniknąć wybuchu zamieszek w centrum Gorzowa i starcie dwóch wrogo usposobionych grup kibiców.
Wszystko zaczęło się w niedzielę krótko po godzinie 21, kiedy to na stadion w Gorzowie dotarła wiadomość o śmierci Lee Richardsona. Kibice Falubazu postanowili opuścić trybuny gorzowskiej areny, chcąc zaprotestować po absurdalnej decyzji sędziego, który nakazał kontynuowanie zawodów.
W ślad za fanami Falubazu ruszyli kibice Stali, napotkali jednak bramy stadionu zamknięte z polecenia policjantów. Atmosfera wśród fanatyków z Gorzowa zaczynała robić się nerwowa - stróże prawa postanowili więc nieco ją stonować przy pomocy gazu łzawiącego.
- Sytuacja była bardzo napięta. Musieliśmy zrobić wszystko, by uniknąć spotkania dwóch dużych grup kibiców przeciwnych drużyn. Tym bardziej, że po meczu nagromadziło się sporo negatywnych emocji. Zielonogórzanie mieli żal, że sędzia nie przerwał zawodów, Gorzowianie węszyli spisek, że Falubaz, próbuje wykorzystać sytuację, bo w meczu nie wiodło się mu najlepiej. Napięcie rosło, zamieszki mogły wybuchnąć w każdej chwili. Stąd decyzja, by odseparować kibiców. Myślę, że kibice po chwili refleksji, nie będą mieć nam za złe, że musieli kwadrans odczekać, bo chodziło o ich zdrowie i bezpieczeństwo - tłumaczył swoje nie do końca zrozumiałe decyzje Ryszard Wiśniewski, komendant lubuskiej policji.
Wiśniewski dodaje, że policjanci nie dostali rozkazu rozpylenia gazu łzawiącego.
Funkcjonariusze przyznają natomiast, że przez dłuższy czas przetrzymywali na parkingu 350-osobową grupę kibiców z Zielonej Góry i okolic. Policjanci, odpowiadając na lecące w ich stronę butelki i kamienie, wystrzelili w powietrze trzy serie z broni gładko lufowej.
- Strzały stonowały agresję kibiców. Kule nikogo nie zraniły. Policjanci sprawdzili to, by nikt nie miał wątpliwości. Tylko dlatego oglądali łydki i plecy kibiców. - tłumaczy komendant Wiśniewski. Akcję uważa za dobrze przeprowadzoną. - Pamiętajmy, że sytuacja była nietypowa. Nikt nie przypuszczał, że w połowie meczu kibice gości wyjdą poza stadion.
Policjanci zapowiedzieli już wyciągnięcie konsekwencji wobec kibiców gości i organizatorów meczu. Fanom Falubazu oberwie się także za prowokacyjną sektorówkę, przypominającą o śmierci Edwarda Jancarza, legendy Stali Gorzów.
- Na trybunach ujawniono pozostałości materiałów pirotechnicznych i inne przedmioty, których wnoszenie na stadion jest zabronione. Ponieważ w trakcie imprezy doszło do odpalenia kilkudziesięciu rac i petard, sprawcy takiego zachowania będą sukcesywnie ustalani. Zgodnie z obowiązującymi przepisami grożą im wysokie grzywny i kary pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, a także zakazy wstępu na imprezy sportowe - mówi podkom. Sławomir Konieczny, rzecznik lubuskiego komendanta.
